SARAJEVO

Jestem w Sarajewie. Samolot z Wiednia ląduje na jedynym pasie tutejszego lotniska. Za oknami widać zarys gór i niskie domki. Jest szaro i mokro. Z lotniska jedziemy szeroką dwupasmową arterią. Pomiędzy jezdniami kursują żółte tramwaje. Po obu stronach ulicy bloki mieszkalne i budynki przemysłowe. Mijamy gmach telewizji, kościół. Widać postrzelane domy. Załatane dziury po pociskach ostro kontrastują z elewacją. Droga biegnie wzdłuż rzeki Miljacki. To aleja snajperów. W czasie oblężenia Sarajewa jedyna droga do źródła wody. Nie działały wodociągi, wodę trzeba było czerpać wprost z rzeki. Strzelcy ulokowani na okolicznych wzgórzach i wysokich budynkach zbierali swoje krwawe żniwo. Dopiero na miejscu widać, jak łatwo było polować na ludzi. Dojeżdżamy do centrum miasta. Ciągle pada.
Miasto Róż, tak nazywają Sarajewo. Granat moździerza eksplodujący na betonie pozostawia charakterystyczny ślad. W miejscu gdzie upadający pocisk spowodował ofiary, na pamiątkę ślad po wybuchu zalano czerwoną żywicą, kształtem przypomina różę.
Jednak Mieszkańcy Sarajewa mówią o swoim mieście „Małe Jeruzalem”. Muzułmanie, Żydzi i Chrześcijanie są tutaj razem od stuleci. Życie toczy się tutaj wokół fontanny Sebilj- publicznego zdroju, stojącego w samym środku dzielnicy Bascarsiji – tutejszego starego miasta, To w tym miejscu powstał kiedyś turecki bazar, łaźnie, meczet i pałac, czyli saraj,od którego miasto wzięło swoją nazwę.
Główna ulica miasta nosi nazwę Marszałka Tito. Na tej ulicy, w parku miejskim stoi wzruszający pomnik dzieci poległych czasie w oblężenia miasta w latach 1992-1995. Tysiące śladów małych stóp odlanych w metalu, zmierzają ku wodzie i szklanej fontannie. Z boku na obrotowych walcach umieszczono nazwiska poległych. Zabito ok 1500 dzieci. W głębi za drzewami widać białe groby żołnierzy bośniackich. Spaceruję po parku. Między alejkami na trawnikach stare poprzekrzywiane nagrobki muzułmańskie, na wzgórzu pomnik poległych żołnierzy francuskich z sił NATO.
Brzegi rzeki Miljacki pospinane są niewielkimi mostami, jej koryto przecinają raz po raz progi wodne. Przechodzę jednym z nich na drugą stronę rzeki, idę wzdłuż brzegu w stronę starego miasta. Mijam domy poranione kulami, stare walące się ze starości chałupki. Mijam dostojną synagogę, obok blok mieszkalny, dziwny, wchodzę przez zwieńczoną ostrymi łukami bramę na podwórze. Ciasno, graffiti, odrapane zielone ściany, zaułki i wąskie przejścia, tarasiki, chyba lepiej stąd wyjść.
Dochodzę do kamiennego Mostu Łacińskiego. To tutaj, na tym moście miał miejsce zamach na następcę tronu arcyksięcia Franciszka Ferdynanda . W następstwie tego wydarzenia rozpętała się I Wojna Światowa. Po drugiej stronie rzeki budynek muzeum zamachu.
Dochodzę do gmachu zniszczonej Biblioteki Narodowej. Otoczona płotem, okna pozabijane deskami. Trwa odbudowa. Dawniej chroniła bezcenne dzieła narodów Bośni i Jugosławii. W 1992 roku budynek został ostrzelany i zaczął płonąć. Pożar pochłonął większość bezcennych dokumentów.
Przechodzę przez rzekę i wchodzę między budynki, idę w stronę starego bazaru. Na straganach pamiątki. Moją uwagę zwróciły długopisy wykonane z pocisków. Kupuję sobie na „wzmocnienie” ducha doskonałą hałwę i mimo deszczu, smakując miasto, szwędam się po uliczkach do wieczora.
Następnego dnia wyprawa do Vratnika, na wzgórza. Mglisto, zimno, deszcz dalej pada. Nasz samochód nieraz z trudem przeciska się między domami. Docieramy na miejsce zwane Bijela Tabija (Biała Brama). W dali miasto, jakby przykryte tiulem. Na ogołoconych drzewach siedzą wrony. W dole widać białe nagrobki muzułmańskiego cmentarza na Kovaci. Tam pod ażurową kopułą spoczywa Alijia Izetbegovic, ojciec niepodległości Bośni i Hercegowiny. Przy grobie stoi honorowa warta. Groby spotykam też między tutejszymi domami.
Spacerując po Sarajewie natykałem się na ślady wojny. Jeszcze nie wszystkie zniszczenia udało się naprawić. Lecz widać, że miasto podniosło się dzielnie z tej tragedii. Sarajewo jest dalej pięknym i magicznym miastem.
Sarajewo odwiedziłem w październiku 2010 roku.

Jedna myśl na temat “SARAJEVO

  1. Dla mnie Sarajewo to jedno z bardziej fotogenicznych miast. Widzę, że dla Ciebie również :) Ja mam nadzieję kiedyś tam wrócić, bo spędziłam tam raptem tylko kilka godzin, do tego rozkładała mnie grypa jelitowa, więc nie mogłam się w 100% skupić na podziwianiu, wyłapywaniu detali i szczegółów z otaczającej mnie przestrzeni.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s